
ECREuropejscy Konserwatyści i Reformatorzy
Konieczność stałego wsparcia UE dla Ukrainy (debata)
17 lipca 2024
Pani Przewodnicząca! Minęły ponad dwa lata, odkąd Rosja rozpoczęła barbarzyńską wojnę przeciwko Ukrainie. Mijają też dwa lata, od kiedy mój kraj, Polska, w sposób tak niespotykany w dziejach współczesnej Europy otworzył swoje granice na prawdziwych uchodźców. Podkreślam – prawdziwych uchodźców. To dzięki determinacji ówczesnego rządu Prawa i Sprawiedliwości, dzięki determinacji organizacji pozarządowych, kościoła katolickiego, ale przede wszystkim dzięki otwartości serca i domów milionów Polaków prawdziwi uchodźcy znaleźli swoje miejsce bezpieczne nie w zamkniętych zonach, ale w mieszkaniach zwykłych Polaków. Warto o tym dzisiaj przypominać.
Stajemy przed wyborem, czy chcemy jedynie zakończenia tej barbarzyńskiej wojny, czy zależy nam na zwycięstwie Ukrainy? Musimy sobie uświadomić, że tylko drugie rozwiązanie może zakończyć się klęską Putina. Ukraina musi wygrać tę wojnę. Przegrana Ukrainy doprowadzi do tego, że zahartowana w boju i głodna armia rosyjska dotrze do naszych granic. Jeśli tak się stanie, Rosja natychmiast eskaluje zagrożenia poprzez umieszczenie broni nuklearnej i wojsk bezpośrednio przy naszych granicach. W rezultacie Rosja zmobilizuje swoje siły, skonsoliduje kontrolę i przygotuje się do kolejnej inwazji.
Możliwości jest wiele. Może zajmie to miesiące, może lata. Może rozpocznie się to od ataku hybrydowego czy inwazji na pełną skalę. Ale niezależnie od tego, czy rosyjska armia ruszy na zachód czy na południe, wszyscy musimy wyraźnie podkreślić, że pozwolenie Rosji na grożenie nam w taki sposób jest całkowicie nie do przyjęcia, zwłaszcza że posiadamy odpowiednie narzędzia, by powstrzymać tego agresora.
Rosja musi również ponieść odpowiedzialność za swoje zbrodnie. Nie może być pokoju bez sprawiedliwości. Musimy dopilnować, aby Putin i krąg zbrodniarzy wojennych został pociągnięty do odpowiedzialności.
Równie pilną potrzebą jest wykorzystanie wszystkich dostępnych narzędzi do przejęcia rosyjskich aktywów w całej Europie, tak aby zniszczona infrastruktura i gospodarka Ukrainy mogły zostać odbudowane na koszt Rosji, a nie otwierać się szeroko np. na napływ na nasze rynki rosyjskich nawozów sztucznych, dzięki którym Rosja podnosi swoje kapitały, bo nie może dzisiaj sprzedać chociażby gazu. Też o tym pamiętajmy.
Nie możemy już sobie pozwolić na naiwność w kwestii rosyjskich ambicji, które zostały jasno określone przez rosyjskich przywódców i są głęboko zakorzenione w ich doktrynie strategicznej. Rosja co sześć lat rozpoczyna wojnę w krajach byłego Związku Radzieckiego i nadal wykorzystuje swoje wojska, tajne służby oraz grupy najemnicze do miażdżenia ruchów demokratycznych i osłabienia krajów rozwijających się na całym świecie. Ukraina musi wygrać tę wojnę.
Oświadczenie kandydatki na przewodniczącego Komisji (debata)
3m 5s18 lipca 2024
Pani Przewodnicząca! Możemy zaklinać rzeczywistość, ale w jakim stanie jest Unia, każdy widzi. Europa pogrąża się w kryzysie, maleje zaufanie do unijnych instytucji, obywatelom żyje się coraz gorzej. Koszty utrzymania rosną i co gorsza dalej będą rosły, bo lewicowo-liberalny establishment woli pozostawać w soteriologicznej ułudzie, że zbawi planetę forsowaną przez siebie polityką klimatyczną, ale w rzeczywistości jej efektem będzie gospodarcze samobójstwo. Firmy uciekają z naszego kontynentu, zdesperowani rolnicy wychodzą na ulice, unijna gospodarka traci przewagi konkurencyjne, przestajemy się liczyć jako gracz światowego formatu.
Szanowna pani von der Leyen, była pani bardzo słabą przewodniczącą, by nie powiedzieć najgorszą. Jako ECR poparliśmy pięć lat temu pani kandydaturę, ale nie byliśmy jej entuzjastami. Podjęliśmy tę decyzję, wybierając mniejsze zło, bo wtedy konkurował z panią sfanatyzowany Frans Timmermans. Pamiętam ówczesne spotkania z panią, podczas którego mamiła nas pani, tak jak dzisiaj, różnymi obietnicami, ale już dzisiaj nie damy się nabrać. Pani sposób zarządzania był fatalny. Podejmowanie decyzji w wąskim gronie niemieckich doradców, arogancja, hipokryzja, brak współpracy z komisarzami, wybujałe ambicje oraz namiętne zabiegi wokół własnego wizerunku – oto styl pani pracy.
Prawdomówność również do niego nie należała. Długo oszukiwała pani Polaków co do środków z Krajowego Planu Odbudowy. Pacta sunt servanda. W obecności polskiego premiera, polskiego prezydenta obiecywała pani odblokowanie środków, a później się pani z tego wycofywała.
Przejrzystość również nie była pani mocną stroną. Pamiętamy cudowne zaginięcie wiadomości tekstowych wymienianych z szefem Pfizera.
Odrębnym tematem jest to, jak traktowała pani moją ojczyznę – Polskę. Stanowisko szefa Komisji wymaga elementarnej przyzwoitości, której na imię „bezstronność”. Tymczasem była pani gorsząco stronnicza, bez żenady wspierała ówczesną opozycję, działała na rzecz zmiany rządu w Polsce, blokując choćby środki z KPO czy uruchamiając art. 7. To była skandaliczna, niedopuszczalna ingerencja w sprawy innego państwa. Zaś to, co ostatnio robiła Komisja w obliczu brutalnego łamania prawa przez rządy Tuska, pokazuje, że kwestia braku tzw. praworządności za czasów Prawa i Sprawiedliwości była jedną wielką sięgającą szczytów hipokryzji hucpą.
Wszak to obecny rząd przejął siłą media publiczne. To teraz podejmowane są siłowe działania w sądach i prokuraturach, toczą się śledztwa na zamówienie władzy i trwają przygotowania do procesów politycznych. Wobec aresztowanych, w tym również kobiet, stosuje się tortury, by wymusić składanie fałszywych zeznań. Swoją drogą, gdzie są dzisiaj te wszystkie feministki, które tak głośno krzyczały o prawach kobiet? Pomimo że dzisiaj zamyka pani procedurę z art. 7, żaden akt prawny w Polsce nie został zmieniony, został zmieniony tylko premier – na pani kolegę, czyli Donalda Tuska.