
ECREuropejscy Konserwatyści i Reformatorzy
Europejski Bank Centralny – raport za rok 2025 (debata)
2m 4s9 lutego 2026
Pani Przewodnicząca! Szanowni Państwo! Często słyszymy o traktatowej niezależności Europejskiego Banku Centralnego, o jego rzekomej apolityczności, o świętej autonomii. Ale czy ta świętość jest tutaj szanowana? Co dziś widzimy? Nie to, co powinniśmy. Widzimy EBC głęboko zaangażowane w projekty polityczne, forsowanie cyfrowego euro. Widzimy brutalne wpychanie banku centralnego w zieloną agendę, często z pominięciem realiów gospodarczych i społecznych. Widzimy wreszcie EBC jako narzędzie federalistycznego projektu wywierającego presję na państwa członkowskie, aby jak najszybciej porzuciły własne waluty. To są decyzje o suwerenności narodów – o tym, kto kontroluje pieniądz.
A kto ponosi konsekwencje błędów? A ponoszą je obywatele. Bo gdy EBC podnosi lub utrzymuje stopy procentowe, to nie jest abstrakcja z raportu rocznego. To są raty kredytów młodych ludzi. To są upadające małe firmy. To są decyzje, które decydują o tym, czy europejski obywatel jedzie na wakacje, czy zostaje i musi zapłacić wysokie rachunki za energię elektryczną. Musimy jak mantrę powtarzać: niezależność to stabilność. Pieniądze nie lubią polityki. Historia uczy nas jednego: Każde ręczne sterowanie pieniędzmi kończy się źle, a szczególnie źle kończy się wtedy, gdy pieniądz staje się narzędziem ideologii i centralizacji. Były prezes EBC Mario Draghi wprost mówi o przejściu Unii od konfederacji do federacji. I dokładnie w tym duchu dzisiaj bank centralny zmierza. Dlatego mój apel jest prosty: Potrzebujemy EBC naprawdę niezależnego, niezielonego, niefederalistycznego, nieideologicznego.
Opracowanie nowej strategii UE na rzecz walki z ubóstwem (debata)
11 lutego 2026
Pani Przewodnicząca! Szanowni Państwo! Komisja i Parlament chcą walczyć z ubóstwem w Unii Europejskiej. Teoria piękna. Teraz czas na praktykę. Jak walczyć z ubóstwem, gdy Zielony Ład zamyka firmy i odbiera ludziom pracę? Jak chronić przed biedą, gdy umowy handlowe wypychają z rynku pracy europejskie rolnictwo? Jak ograniczać ubóstwo, gdy brak kontroli migracji zwiększa presję na systemy socjalne i budżety państw?
Gdzie w tym wszystkim jest interes Europejczyków? Bo jeśli produkcja, miejsca pracy i inwestycje uciekają poza Europę, to czy ubóstwo będzie spadać? Tak, ale nie w Europie. Będzie spadać w krajach Mercosur, Azji, wszędzie tam, skąd do Europy płyną towary. Pierwszy samolot z wołowiną z Mercosur wylądował w Europie.
Wiele z tych krajów nie prowadzi żadnych działań w obszarze ochrony klimatu, ale często też nie przestrzega podstawowych praw pracowniczych. Ograniczenie ubóstwa zacznijmy od mądrej polityki handlowej, przemysłowej i migracyjnej. Europo, czas ucieka! Europo, obudźmy się!
Rozwiązanie problemu łańcuchów podwykonawców i roli pośredników w celu ochrony praw pracowniczych (debata)
1m 15s11 lutego 2026
Panie Przewodniczący! Szanowni Państwo! Europejczycy pracują dziś w długich łańcuchach podwykonawców. Na końcu tego łańcucha stoi człowiek, który nie wie, kto naprawdę za niego odpowiada. Czy to jest dobre? Nie. Czy można to rozwiązać na poziomie krajowym? Tak. Jednak podwykonawstwo to także szansa – miejsca pracy dla małych firm, niższe koszty inwestycji, realne zlecenia dla lokalnych przedsiębiorców.
Potrzebujemy więc rozsądku, a nie kolejnej lawiny regulacji. Europa nie może rękami biurokratów dławić elastyczności rynku pracy państw członkowskich. Po co narzucać jedne sztywne schematy dla wszystkich? Mnożenie przepisów nie rozwiąże problemów, które w każdym kraju wyglądają inaczej. Państwa muszą mieć przestrzeń, by chronić pracowników i uczciwe firmy zgodnie z realiami swoich rynków. Mniej biurokracji, więcej odpowiedzialności, więcej poszanowania dla suwerenności!
Pilna potrzeba wyeliminowania nierówności gospodarczych w UE i na świecie (debata)
2m 45s12 lutego 2026
Panie Przewodniczący! Szanowni Państwo! Mam wątpliwość, czy powinniśmy zajmować się nierównościami w tytułowym całym świecie. Zanim go zbawimy, zadbajmy o swoje podwórko. A jak ono wygląda? Proszę sobie wyobrazić miasteczko na wschodzie Unii: jedna huta, jeden zakład chemiczny. Całe rodziny od lat pracują w tym samym miejscu. Dziś brama zostaje zamknięta, produkcja przeniesiona, a koszty energii i regulacji są zbyt wysokie. Ojciec wraca do domu z wypowiedzeniem. Syn pakuje walizkę i wyjeżdża na tak zwany Zachód. Matka zostaje z pytaniem, jak utrzymać rodzinę. Tak wygląda dzisiaj Europa B. A gdzieś w starej Unii nowa fabryka półprzewodników: dotacje, inwestycje, ulgi. Europa A przyspiesza, Europa B hamuje.
Mówimy o wspólnym rynku, a żyjemy w dwóch prędkościach. Polityka spójności miała wyrównać szanse. Dziś często je pogłębia. Peryferie zostają z pustymi halami i starzejącą się ludnością. Nierówności ekonomiczne zaczynają się od nierówności społecznych. Gdy zanika praca, zanika stabilność. Gdy zanika stabilność, młodzi ludzie odkładają decyzje o dzieciach, rodzina słabnie. Bez rodziny nie ma demografii, bez demografii nie ma rozwoju. W wielu regionach to właśnie rodzina utrzymywała wspólnotę i lokalną gospodarkę. Dziś słyszymy, że jest niemodna, że ważniejsze są inne priorytety. A przecież to rodzina buduje kapitał ludzki i przyszłość Europy.
Unia nie może dłużej udawać, że wszyscy stoją w tym samym miejscu. Stara i nowa Europa nie są równe, choć takie powinny być, bo takie są założenia tej wspólnoty. Jeśli polityka będzie dalej uderzać w przemysł peryferyjny i ignorować rolę rodziny, podział na Europę A i Europę B stanie się trwały. Europa nie potrzebuje kolejnych haseł. Potrzebuje reindustrializacji, konkurencyjności, suwerenności i silnych narodów. Ale Unia potrzebuje dziś jeszcze jednej rzeczy: odwagi, odwagi, by przywrócić równowagę, pracę i szacunek dla rodzin. Inaczej wspólny projekt rozpadnie się na naszych oczach.